Kiehl’s – krem, serum

Na spróbowanie produktów marki Kiehl’s miałam ochotę już jakiś czas przed ich wejściem do Polski, za co oczywiście znowu obwiniam youtuberki 😀 Chciałam wypróbować serum na dzień z witaminą C, które zresztą było i nadal jest jednym z bestsellerów firmy. Goglując temat dowiedziałam się również o serum na noc i wymyśliłam, że chcę wypróbować oba produkty. Mimo to moim pierwszym zakupem w warszawskim sklepie firmy był krem BB (jest o nim osobny post, nadal go uwielbiam i nie wiem jak sobie wcześniej bez niego radziłam, chociaż na chwilę obecną jest dla mnie niestety troszkę za ciemny). Przy okazji mój chłopak zaopatrzył się w krem do twarzy, który dwa czy trzy razy sobie „pożyczyłam”. W tym samym czasie mój tata kupił sobie krem pod oczy i serum. Takim oto sposobem w krótkim czasie 3/4 naszej rodziny (mama dołączyła do nas, ale dopiero we wrześniu) zaczęło wsmarowywać w swoje twarze produkty Kiehl’sa i tak nam zostało do dziś. Nie planowaliśmy w Nowym Jorku wielkich zakupów tego typu, bo kremy, balsamy czy olejki są słabe pod względem pakowania, przewożenia, wagi itd, ale wyszło inaczej i kolekcja trochę się rozrosła, co widać po zdjęciach „grupowych” 🙂 O reszcie mogę napisać w innym poście, o ile wyrazicie zainteresowanie, a dziś, jakkolwiek by to nie brzmiało, skupię się na serach.

Nie narzekam na problemy z cerą, jedyne co tak naprawdę muszę robić, to pilnować poziomu jej nawilżenia, dlatego zawsze pod podkład/krem BB nakładam krem, to samo robię oczywiście na noc. Rozmawiając z ekspedientką na temat serum z witaminą c, zapytałam, czy można je normalnie stosować pod makijaż. Okazało się, że tak, w praktyce bardzo ładnie łączy się z kremem i nie wpływa za bardzo na wygląd makijażu. Ostatecznie kupiłam na próbę zestaw podróżny – dwie buteleczki, po 15ml każda, z aplikatorem w postaci szklanej pipetki. Kolejny plus za zapach (delikatny, lekko cytrynowy) i wydajność – wystarczą dwie/trzy krople na całą twarz. To samo tyczy się serum na noc, tyle że pachnie ono bardziej intensywnie i mimo że nie przepadam za zapachem lawendy, to w tym przypadku aż tak mi on nie przeszkadza. Muszę przyznać, że po regularnym uskutecznianiu mojego pielęgnacyjnego rytuału cera jest nawilżona, bardzo przyjemna w dotyku, mniej zaczerwieniona (chociaż w zimie bywa z tym gorzej, o czym wiedzą pewnie wszystkie osoby ze skłonnościami do rumieńców) i wygląda po prostu zdrowo. Pory też są lekko zmniejszone, ale myślę, że to zasługa wcześniej wspomnianego kremu BB, chociaż nie ukrywam, że chodzi za mną Precision Lifting & Pore-Tightening Concentrate, więc jeśli któraś z Was używała, to chętnie zapoznam się z opinią 🙂

DSC01270DSC01273DSC01277DSC01086DSC01089DSC01093DSC01094DSC01096DSC01097DSC01099

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *