Avène – woda termalna i filtr #sunisfun

Wiele osób dziwi się, że jesteśmy w stanie wydać pieniądze na wodę w sprayu, jednak nie jest to zwykła woda. Wody termalne dołączyły na stałe do mojej pielęgnacji jakieś 3 lata temu, chociaż pierwszy raz miałam z nimi styczność jako dziecko i to dzięki tacie, który używał ich do kojenia wakacyjnych poparzeń słonecznych. Poza przyjemną ochłodą, jaką daje spryskanie się drobną wodną mgiełką, na przykład w podróży, skóra odczuwa też ukojenie i ulgę. Różnicę poczują w szczególności te osoby, których skóra jest sucha/wrażliwa, podrażniona, zaczerwieniona, potrzebuje regeneracji po drobnych zabiegach, depilacji, demakijażu, czy goleniu. Z punktu widzenia osoby, która uwielbia się malować, ale nie lubi efektu maski, spryskanie twarzy wodą termalną po nałożeniu makijażu sprawia, że wydaje się lżejszy i lepiej zlany ze skórą 🙂

W moje ręce wpadło również mleczko ochronne SPF 30, również zawierające kojącą wodę termalną. Tak jak wszystkie produkty z gamy pomarańczowej, skutecznie chroni wrażliwą skórę przed poparzeniami słonecznymi, nie zawiera parabenów, jest wodoodporne (naprawdę!), pozbawione dużej ilości chemicznych filtrów, chroni przed wolnymi rodnikami, a konsystencja lekkiego mleczka pozwala na łatwe rozprowadzenie na skórze i nie zostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości. Oczywiście w przypadku osób o bardzo jasnej karnacji, podatnej na poparzenia (niestety zaliczam się do tej grupy) wskazane jest stosowanie na zmianę z SPF 50. Mimo to moje nogi posmarowane 30stką ładnie się opaliły i w ogóle nie były poparzone, co zdarzyło się chyba po raz pierwszy! 🙂

Update: po używaniu go namiętnie przez miesiąc jestem zachwycona, ani razu się nie poparzyłam 🙂

5J4H9 oO2Or Zdjęcie 03.05.2016, 16 53 15

 

 

 

 

 

 

 

16k41

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *